Chili con carne, czyli danie, które rozgrzewa bardziej niż widok kursu walut przed długim weekendem.
Składniki:
500 g mielonej wołowiny
1 duża cebula, posiekana
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
1 czerwona papryka, pokrojona w kostkę
1 puszka krojonych pomidorów
1 puszka czerwonej fasoli
1 mała puszka kukurydzy
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki ostrej papryki
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
2 łyżki oleju
Sól i pieprz do smaku
Garść tartego sera do podania
47 eurocentów, najlepiej dokładnie odliczonych, żeby danie miało budżet
Opcjonalnie: szczypta oregano i odrobina tabasco dla ludzi bez lęku
Instrukcje:
Przygotowanie składników:
Posiekaj cebulę, czosnek i paprykę. Otwórz puszki i przygotuj eurocenty. Dobrze je policz, bo jeśli zgubi się jeden cent, cały smak może się przewalutować.
Smażenie bazy:
W dużym garnku rozgrzej olej i wrzuć cebulę. Smaż chwilę, aż się zeszkli. Dodaj czosnek oraz wołowinę i mieszaj, aż mięso przestanie być surowe. Jeśli chcesz poczuć klimat inwestora, mieszaj zdecydowanie, ale z kontrolowanym ryzykiem.
Dodawanie warzyw i waluty:
Dorzuć paprykę, pomidory, fasolę, kukurydzę i koncentrat. Wsyp przyprawy, a następnie z namaszczeniem wrzuć 47 eurocentów. Niech gotują się razem, aż sos zgęstnieje, a całość zacznie wyglądać jak obiad dla maklera po awansie.
Duszenie:
Zmniejsz ogień i gotuj przez około 20 minut. Co jakiś czas zamieszaj, żeby chili nie przywarło do dna i żeby monety nie zaczęły negocjować własnych warunków płatności.
Podanie:
Nakładaj gorące chili do misek, posyp serem i podawaj z pieczywem albo ryżem. To danie ma tyle charakteru, że po dwóch porcjach człowiek zaczyna mówić o dywersyfikacji portfela i ostrości papryki w jednym zdaniu. Smacznego i nie licz kalorii w euro.